Nieoczekiwana zmiana miejsc
Ostatnio przeżyłem szok, ale po kolei. Każdy pies, pewnie człowiek też przyzwyczaja się do różnych rzeczy. No i ostatnio się okazało, że już nie jeżdżę w aucie jak wcześniej na tylnej kanapie. Wydawało mi się, że ona zarezerwowana dla mnie, a tu pewnego dnia wychodzimy na spacer. Ja, mój pan i pani co ładnie pachnie. W końcu podchodzimy do auta, więc już myślałem, że od razu gdzieś jedziemy, a tu nic z tego. Pan zajął się porządkowaniem w aucie, po chwili pani gdzieś poszła, a ja stałem o patrzałem. Jakieś dzieciaki przechodziły z pewną panią i coś mówiły, pokazywały, ot aż tyle atrakcji. No i w końcu wyglądało, że już koniec, pani przyszła, pan podszedł do mnie i mówi:
- Buddy wskakuj
Z taką różnicą, że nie wskazywał ręką kanapy w aucie, a bagażnik. Wskoczyłem, bo co zrobić. Myślałem, że tak na chwilę, a pan zamknął klapę bagażnika. Myślę, no co jest, co to ja skrzynką na narzędzia jestem, którą tu woził, a która tak na marginesie, leży teraz obok kanapy, na której teraz ja powinienem leżeć.
Normalnie degredacja.
Auto zaczęło mruczeć i zaczęliśmy jechać. Jakoś mi było nie w smak. Ale wytrzymałem. Zapomniałem powiedzieć, że pan mnie przypiął tak jak zawsze, ale zostawił za długą linkę, więc po krótkiej jeździe stwierdziłem, jak nie to nie sam sobie wejdę na kanapę. Ale pan zobaczył to i uciął krótko
- Wracaj
No cóż. Zrezygnowany się położyłem. W końcu się zatrzymaliśmy i pochodziliśmy po jakichś nieodwiedzanych wcześniej miejscach. A potem powrót, oczywiście ja w bagażniku.
Pomyślałem, że chyba muszę się przyzwyczaić. No i fakt. Od tej pory jeżdzę już tylko w bagażniku. Tylko nie rozumiem dlaczego skrzynka z narzędziami może tam, tak blisko pana, a ja nie.
Powiem jeszcze tylko, że zmiana jednak wyszła na dobre. Lepiej się tam jeździ, jak za słonecznie to chowam głowę i przynajmniej słońce na mnie tak mocno nie świeci. Mam takie moje prywatne miejsce w tym aucie, no tego to sobie już nie dam odebrać.

Najnowsze komentarze