Spacer w pierwszą rocznicę

Buddy w rocznicę spotkania 24-01-2011r.
W sumie to nawet nie wiedziałem, że to już rok minął odkąd jestem z moim panem. Ale pan coś tam mówił, że rok, a jak on mówi, że już rok, to rok
Ja jakoś nie mierzę czasu, może od spaceru do spaceru, albo od wyjścia pana do jego przyjścia… hau hau… no jeszcze czas od miski pustej do pełnej
A na dworze znów biało. Pełno tego śniegu. Biegałem sobie po lesie na spacerze i w sumie nic nadzwyczajnego się nie stało. No może poza tym, że znalazłem nowy kawałek kijka do noszenia.
Chyba Wam nie mówiłem, że uwielbiam nosić kijki, patyki, nawet kamienie, ale jak kiedyś w nocy zwymiotowałem kamyk, to pan zabronił mi brać je do pyska… no to pozostały mi kijki, patyki, mniejsze lub większe.

To ja buddy z nowym patykiem
Nowy patyk akurat należy do tych większych, ale uwielbiam je. Uwielbiam także jak pan mi rzuca patyki. Tylko ostatnio coś to rzadko robi, możliwe, że przez ten śnieg. Rzuca za to tym śniegiem. Robi taki kulki i rzuca. Najczęściej nie pozwala mi bym doskakiwał do niego, każe czekać, a potem rzuca i mówi „twoje” i wtedy biegnę co sił.
Tylko dziwna sprawa z tym śniegiem, najczęściej kiedy rzuca te kulki to jak dobiegam do miejsca, gdzie spadnie taka… to jej nie ma. Mówię Wam już nieraz szukałem, wąchałem, a tu nic. Trochę zapachu pana czuć w tym miejscu, ale kulki nie ma. Nie wiem co się z nimi dzieje. Dobra muszę zmykać… pozdrawiam wszystkich… hau hau

Najnowsze komentarze